- Ruediger Schache
Zapisz się do newslettera
Autor Piotr Gibaszewski, 02.01.2011
To nie był zły rok
W większości pojawiających się komentarzy na temat roku 2010 dominuje ton kryzysu, katastrofy, kataklizmu niemal. Apokaliptyczne sceny z telewizyjnych ekranów, zatrważające, ponure oceny, pesymistyczne analizy, depresyjne przepowiednie i proroctwa. Ale czy to był naprawdę zły rok? Czy Polacy powinni szybko żegnać ten „zły” rok? Czy te straszliwe klęski, które nad dotknęły w 2010 roku nie są wystarczającym dowodem na to, że coś złego, niedobrego się działo? Czy smoleńska katastrofa, nasilająca się atmosfera politycznej konfrontacji i nienawiści, seria pięciu fal powodziowych, ciężki atak zimy, to za mało, żeby chcieć ten rok odpędzać, niczym senne koszmary?
W naukach hermetycznych i ezoterycznych, jaką jest zwłaszcza astrologia, nie istnieje jednoznaczny podział na to, co jest z punktu widzenia astrologii „dobre” i „złe”. To raczej domena etyki – nauki o moralności. W naukach ezoterycznych panują inne kryteria, bliskie buddyjskim lub indyjskim systemom filozoficznym. Śmierć czegoś lub kogoś, jest zarazem początkiem nowego życia. Tragedia lub katastrofa jest wypełnieniem się karmicznej zasady dążenia do energetycznej równowagi. Obfitujący w niezwykle ostre, trudne, napięciowe, nieharmonijne konfiguracje rok 2010 nie uczynił niczego tak naprawdę złego. To tylko nasz umysł projektuje pewne sytuacje nazywając je dobrymi lub złymi. Biblijna zasada siedmiu lat tłustych i chudych jest niczym więcej niż jednym z pierwszych modeli ekonomicznych opisujących cykliczne procesy koniunktury. Gdy więc USA przez ponad dziesięć lat w całkowicie bezkarny sposób się zadłużało, gdy liczne kraje UE sowicie dotowały swoje hojne systemy socjalne, gdy pusty pieniądz wędrował po rynkach finansowych pompując spekulacyjne bańki, doprawy wielu ludzi było bardzo zadowolonych. Ceny rosły, płace rosły, zyski także. Jednak przez te wszystkie lata najtęźsi światowi ekonomiści przestrzegali przed taką polityką, która musi się skończyć tragicznie. I oto w latach 2008-2010 na niebie utworzyła się mocno konfrontacyjna i ostra konfiguracja, jaką była opozycja Saturna do Urana w znakach Panna-Ryby, a potem Baran-Waga tworząc po drodze liczne dodatkowe trudne układy, jak krzyże, półkrzyże, palce boże, huśtawki. Tego typu dramaturgiczne i nieprzyjemne układy nie mogły wróżyć niczego innego, jak wielkiego pokerowego „sprawdzam”. Czy zatem to co działo się w tych ostatnich dwóch latach było czymś naprawdę zaskakującym? Teraz już nie, choć jeszcze trzy lata temu analitycy wieszczący wielką bessę nie byli zbyt poważnie traktowani. Nikt o zdrowych zmysłach oczywiście nie powie, że ostatnie dwa lata były dla świata szczęśliwe i pomyślne. Ale czy były tak do końca złe? Bezustanny i niekontrolowany rozwój, jakiego byliśmy przez te lata świadkami, ma w biologii swoją analogię i nazywa się nowotworem i nieleczony kończy się śmiercią. To zatem, co nazywamy złem, bywa zatem tylko ujawnieniem prawdy, doprowadzeniem do stanu równowagi energetycznej. To nie relatywizm moralny. Nikt nie będzie twierdzić, że śmierć polskich polityków w katastrofie smoleńskiej jest czymś dobrym. Ma ona jednak swoje głębsze podstawy w polskich narodowych traumach, jest projekcją polskiego syndromu ofiary, ale jednocześnie jest splotem różnych chaotycznych czynników, które są też typowo „polskie”. Największą niespodziankę sprawiła jednak natura. Po kilku latach demagogicznej propagandy nowej religii pod nazwą „Globalne Ocieplenie”, natura uczyniła tym pseudoekologom bolesną niespodziankę. Gdy prof. Zbigniew Jaworowski pisał w artykule „Idzie zimno” (Polityka 08.04.2008) o tym, jak bałamutna jest to teoria, stada fanatyków nowej ideologii zrobiły z niego oszołoma. Od wielu już lat piszę o tym, że antropogeniczne globalne ocieplenie (spowodowane wpływem człowieka) to bzdura opakowana naukową otoczką. Prawdziwa nauka zawsze była otwarta na alternatywną wiedzę i prawdziwą mądrość, w tym i na astrologię. Natura na naszych oczach daje solidną lekcję pokory tym, którzy zaczęli uzurpować sobie prawa do pouczania maluczkich, a zarazem pokazała, jak miałkie i słabe są podstawy naukowej metodologii, która w postaci tysięcy instytutów badawczych, tysięcy nadanych doktoratów i prac naukowych nad globalnym ociepleniem, na naszych oczach kompromituje się obserwując dwie najcięższe zimy od całych dziesięcioleci, gdy okazało się, że alarmistyczne raporty o topniejących lodowcach były regularnym kłamstwem. To był zatem bardzo trudny dla świata, ale to nie był zły rok.
(2)
| Re: Astrologiczna prognoza na styczeń | 28.01.2011 20:47 ~gość |
| optymizm od Odry do Buga | 02.01.2011 22:33 ~thodh |
| powinien cieszyc , jednak oceny znanych ekonomistow ( m. in: Kolotko ) troche niepokoja | |
|
Baran 20.03-19.04 |
Byk 19.04-20.05 |
Bliźnięta 20.05-21.06 |
|
Rak 21.06-22.07 |
Lew 22.07-23.08 |
Panna 23.08-22.09 |
|
Waga 22.09-23.10 |
Skorpion 23.10-22.11 |
Strzelec 22.11-21.12 |
|
Koziorożec 21.12-20.01 |
Wodnik 20.01-18.02 |
Ryby 18.02-20.03 |
Najczęściej czytane |
Najnowsze komentarze |
Nasz ekspertPrognoza na maj 2012Maj wita nas piękną, letnią pogodą. Co nas zatem czeka w tym bardzo ważnym dla Polski i świata miesiacu? O tym pisze nasz astrolog Piotr Gibaszewski w swojej kolejnej miesięcznej prognozie. więcej » |