Cytat tygodnia

“Wszechświat to energia, która odpowiada na nasze oczekiwania.”

- James Redfield


Zapisz się do newslettera

Imię:
Email:

Kartki



Wyślij kartkę

Dowiedz się wszystkiego o Sobie

Podaj nam swoją datę urodzenia, swoje imię oraz płeć a powiemy Ci co Cię czeka w najbliższym roku, kto jest dla Ciebie idealnym partnerem
Data urodzenia
Sylwetki

Uwielbiam się śmiać! Wywiad z Alą Wiktorią Kummer Gają

Autor Natalia Toczek, 16.01.2016

       




                                              Uwielbiam się śmiać! 

                                  Wywiad z Alą Wiktorią Kummer Gają


Poniżej publikujemy wywiad z Alą Wiktorią Kummer Gają - bioterapeutką, terapeutką w zakresie różnych metod rozwoju osobistego i duchowego, Certyfikowaną Trenerką Jogi Śmiechu metodą dr. Kataria School of Laughter Yoga; wizjonerką, malarką auryczną serc.

1. Czy lubi się Pani śmiać?
Uwielbiam się śmiać! Ha, ha! Zawsze też byłam postrzegana jako ta, która najwięcej się śmieje i potrafi w sekundę rozbawić nawet najsmutniejsze towarzystwo. Jestem spod znaku lwa, więc moja wrodzona ognistość jest mi po prostu pisana! Kiedyś dawno temu będąc młodą studentką w odwiedzinach w pięknym Krakowie, dostałam od pana, który na Rynku Głównym sprzedawał pawie pióra, cały ich pęk, właśnie za swój uśmiech. Dziś wiem, że to był dla mnie mocny znak. 

Miałam zawsze bardzo zaraźliwy śmiech, a najbardziej wtedy, gdy był wynikiem szczerej radości,  z powodu wesołej sytuacji, czy też moich wspaniałych przyjaciółek, które bardzo lubiłam i naturalnie cieszyłam się ich obecnością. 

Ale mój śmiech przybierał też czasem charakter obronny. Z łatwością przychodził do mnie także w chwilach stresowych i stawał się swego rodzaju antidotum na wszystkie niesprzyjające sytuacje. Już wtedy widziałam w uśmiechu ratunek na swoje niepowodzenia. Był to jednak śmiech nerwowy, który mój mądry organizm na daną sytuację sam przywoływał. Były też tzw. "głupawki", gdzie i zwłaszcza wtedy, kiedy nie było wolno, bądź nie wypadało, właśnie wtedy najczęściej mnie porywały, bez możliwości zatrzymania. Miałam też swoje "odpowiednie" przyjaciółki, które mnie w tych "głupawkach" mocno wspierały. Pamiętam, jak z jedną z nich śmiałam się tak, że nie mogłyśmy na przykład zamówić lodów u kelnera, albo telefonowałyśmy do siebie bez możliwości rozmowy, na sam tylko nasz  oddech pojawiał się śmiech, który nie miał końca. 

Potrafiłam już wtedy śmiać się sama do siebie, jadąc choćby autobusem, choć ludzie się patrzyli i musiałam się chować w szalik, albo otrzymując list od jednej z moich śmiechowych kumpelek.

Śmiech więc był ze mną odkąd tylko pamiętam, ale zazwyczaj potrzebowałam kogoś lub czegoś z zewnątrz.

2. Co nam daje śmiech?
Śmiech daje nam radość. Jest cudownym lekiem na stres, pozwala zdystansować się do siebie i do tego, co nas otacza. Buduje odporność i siłę wewnętrzną, wzmacnia poczucie naszej wartości, wzrasta nam kreatywność i tzw. inteligencja emocjonalna. Na poziomie ciała zdrowiejemy, spalamy też zbędne kalorie, bo juz 10 minut śmiechu porównywalne jest do pół godzinnej jazdy na rowerze treningowym. Śmiejąc się w ciągu 1 minuty pobieramy 3 razy więcej tlenu niż normalnie i łatwiej pozbywamy się toksyn. Lepiej krąży krew i mamy też lepszą pamięć. Kiedy śmiejemy się, używamy ok. 17 mięśni,  a kiedy smucimy aż 47. Młodniejemy więc i mamy na starość o wiele mniej zmarszczek. Nasz organizm wytwarza endorfiny, zwane hormonami szczęścia, a pozbywa się kortyzolu, czyli hormonu stresu. Śmiech jest naturalną szczepionką dla naszego układu odpornościowego, stymuluje go i wzmaga produkcję limfocytów, uśmierza ból, a nawet leczy poważne choroby. 

3. Czy istnieje wiele rodzajów śmiechu?

Tak, oczywiście! Mamy uśmiech, śmiech serdeczny, chichot, rechot, śmiech wewnętrzny.

4. Jak wyglądają warsztaty Jogi Śmiechu? W jakich miastach odbywają się takie zajęcia?
Warsztaty trwają najczęściej półtorej godziny. Najpierw opowiadam o zdrowotnych właściwościach śmiechu, mówię o jodze śmiechu, gdzie powstała i kto ją stworzył, jaka jest jej idea oraz o zasadach, w jaki sposób będzie przebiegać zabawa. Później przedstawiamy się już "śmiechowo", poznajemy siebie lepiej mówiąc na przykład "co lubimy?" albo "czego nie lubimy?" , "co nam przeszkadza w życiu?"I oczywiście śmiejemy się z tego, dystansując się tym samym do siebie, swoich zachcianek czy tych rzekomych "poważnych" problemów. W części głównej z kolei prowadzę wszystkich do Krainy Radości, poprzez różne ćwiczenia, zabawy śmiechowe, własną intuicję i kreatywność. Zabawy prowadzę dynamicznie, stosując przerwy oddechowe, klaskanie, czy skandowanie typu:

"Jesteśmy wspaniali, hej!", "Jak się śmieję, to zdrowieję!", albo "Cudownie, cudownie, hej!"

Wprowadzam też śpiew i taniec intuicyjny, oczywiście śmiechowy. Pobudza to w cudowny sposób kreatywność uczestników, uwalnia zablokowane emocje, dodaje  spontaniczności i lekkości w wyrażaniu się w byciu sobą, w autentyczności bez granic i osądów.

Prowokuję też uczestników do spontanicznego kreowania ćwiczeń w małych grupach, ale też indywidualnie. A wszystko to w cudownej energii jaką wytwarza śmiech płynący z wewnątrz. Chcę tu podkreślić, że w jodze śmiechu nie chodzi o śmianie się  z zewnętrznych bodźców, z kogoś lub z czegoś, a o wydobywanie śmiechu płynącego prosto z serca. W grupie jest łatwiej to osiągnąć, właśnie poprzez ćwiczenia śmiechowe, kontakt wzrokowy i wspólną zabawę. A wszystko to ma bardzo głębokie podłoże i w rezultacie prowadzi do indywidualnej praktyki uśmiechu i śmiechu, tak by na co dzień, zwłaszcza w trudniejszych i mniej sprzyjających okolicznościach, móc potrafić zastosować śmiechowe techniki, których nauczyliśmy się w grupie, na warsztacie. Im częściej  praktykujemy śmiech, tym łatwiej nam to przychodzi. Zachęcam więc całym sercem i zapraszam na warsztaty jogi śmiechu, które prowadzę na terenie całej Polski. Cykliczne zajęcia prowadzę oczywiście w swoim rodzinnym Białymstoku, ale też w Suwałkach, Warszawie, Krakowie, teraz też będę niebawem w Olsztynie.

Warsztat kończę medytacją uśmiechu,  przy bębnie oceanicznym, misach tybetańskich, dzwonach rurowych, dzwonkach i kamertonie OM, dźwiękach, które dostrajają ciało fizyczne do pierwotnej wibracji i prawie natychmiast przynoszą stan zrównoważenia energetycznego całego organizmu. Dźwięki te wyciszają umysł i uzdrawiają poprzez przeprogramowanie go na pozytywne myślenie, co w rezultacie służy przejściu na wyższy poziom świadomości, łącząc nasze ciało, umysł i duszę w jedno. 

5. W jaki sposób pracuje Pani z przestrzenią serca i jak wyglądają Pani sesje?
Kiedy w czasie indywidualnych sesji zaczęłam "widzieć", że częstą przyczyną problemów większości ludzi, są nie przepracowane historie z poprzednich wcieleń lub z całej rodowej historii, że na poziomie umysłu tak ciężko jest im wybaczać, a jeszcze trudniej kochać, zrozumiałam, że tylko czysta intuicja może im pomóc. Zarzuciłam więc wszystkie znane mi dotąd metody pracy i poddałam się całkowicie prowadzeniu z czystej przestrzeni serca, w podłączeniu do Jedynego Najwyższego Źródła, jakim jest Bezwarunkowa Miłość. Od tego właśnie momentu rozpoczął się na poważnie mój proces jasnowidzenia. Moja intuicja prowadziła mnie, a pomagały mi w tym nauki szamańskie z tradycji Yungdrund Bon*, które to zgłębiałam od ponad 10 lat  i praktykuję do dzisiaj, medytacja, jak też spotkania warsztatowe i indywidualne z Jadwigą  Anmeroną *, szamanką z Niemiec, przy pomocy której uczę się i pogłębiam znane jej, niezwykłe tajniki najczystszego szamanizmu.

A pracując ze świadomością serca, najpierw zawsze wysłuchuję osobę, a moja intuicja podpowiada mi jak ma przebiegać sesja. Najczęściej jednak, po krótkiej rozmowie, oczyszczam stare historie, czasem też z innych wcieleń, po czym wprowadzam w stan Alfa i stopniowo, na tyle na ile osoba "pozwoli", wprowadzam  w przestrzeń jej czystego serca, kodując na miłość, radość i błogi spokój. Otwieram wrota do najpiękniejszej Świątyni Miłości, która jest u każdego w środku, a nasyciwszy się nią, osoba może dopiero zaprosić każdego gościa z zewnątrz. To jak z tabliczką czekolady, jak jej nie mamy, to się nie mamy czym podzielić, a jak nie mamy miłości do siebie, to jak możemy kochać innych? Najczęściej nawet najbliższych ludzie kochają warunkowo, i to jest przeważnie z lęku. W moim prowadzeniu chodzi o odkrycie w sobie miłości bez warunków i bez lęków. A w czystej przestrzeni serca jest nieskończenie wiele tej miłości i starcza dla wszystkich Istot na naszej Ziemi jak też na innych planetach, czy nawet wymiarach.

6. W jaki sposób postrzega Pani aurę serca? Co jest potrzebne do jej namalowania?
Aury serc? Po prostu, przyszły do mnie same. Odkąd rozpoczęłam pracę z Przestrzenią Serca, kiedy zaczęłam wprowadzać swoich klientów w bezwarunkowość miłości, najpierw do siebie, potem do innych, w którymś momencie, zobaczyłam aurę serca jednej osoby, i tak to się zaczęło. Namalowałam jej serce, a ona była przeszczęśliwa. Dokładnie wszystko zgadzało się z tym, co ona czuła, co najbardziej lubiła, jakie były jej ulubione kolory, miejsca, zwierzęta, symbole. Wszystko się zgadzało. Dziś namalowałam już kilkadziesiąt przecudnych serc, bo wszystkie serca są cudne i wyjątkowe. Kiedy maluję, łączę się z daną osobą, jestem w jej aurze i czuję ją całym sercem. Kiedyś zdarzyło mi się, że nie mogłam skończyć obrazu, mijał już prawie cały tydzień, więc skontaktowałam się z nią i dowiedziałam się,  że w jej życiu w tym czasie wydarzyło się coś bardzo smutnego. Wtedy moje serce podpowiedziało: "Maluj z intencją uzdrowienia!" Tak też uczyniłam i jeszcze tego samego dnia obraz auryczny serca był gotowy. Jak się później dowiedziałam, sprawy u niej też w cudowny sposób się uzdrowiły.

Dodam, że osoby, które mają swoje namalowane serce, w trudniejszych chwilach łączą się z nim, widząc jak bardzo są piękne w środku, głębiej też czują siebie i głębiej poznają. Aura serca z kolei "pracuje" dla nich i uzdrawia na poziomie duszy.

Aury serc  "widzę" też na odległość, wystarczy chwila rozmowy na skypie bądź telefonie. Może być też tylko omówienie danej osoby, a ja czuję czy ona pozwoli mi "zobaczyć" swoją aurę serca, czy też nie. Do namalowania potrzebuję czasu, medytacji, podobrazia, pędzli  i farb. 

                                            

Dziękuję za rozmowę.

Yungdrung Bon* - to starożytna tradycja duchowa Tybetu, której ustny przekaz liczy ponad 18.000 lat. Obecnie Bon jest także jedną z pięciu szkół buddyzmu tybetańskiego; inaczej "wieczne światło", albo "Oświecony Nauczyciel", albo"odwieczna mądrość". Jest  oparta na zasadzie uprawiania bezwarunkowej miłości i współczucia wobec wszystkich czujących istot. Ślady jego pochodzenia są powrotem bezpośrednio do jego założyciela, Bhuddha Tonpa Szenrab Miwoche, który przyszedł i nauczał Wolmo Loong Pierścienia (inaczej znanego jako Shambala) ponad 18.000 lat temu. Stamtąd jego nauki zostały rozsiane po całym świecie, w różnych przebraniach i zostały wprowadzone do Tybetu z kraju sąsiedniego Zhang-Zhung - który obejmuje zachodni Tybet i Gangchen Tisi (Mount Kailash)
Więcej w temacie: 
http://www.yungdrungbon.com/  
http://a.bongaruda.pl/nauczanie/nauki/base/tradycja-bon/

Ala Wiktoria Kummer Gaja - www.uzdrawiajacewibracje.pl

Dziękujemy!

 

 

Twój horoskop

Baran
20.03-19.04
Byk
19.04-20.05
Bliźnięta
20.05-21.06
Rak
21.06-22.07
Lew
22.07-23.08
Panna
23.08-22.09
Waga
22.09-23.10
Skorpion
23.10-22.11
Strzelec
22.11-21.12
Koziorożec
21.12-20.01
Wodnik
20.01-18.02
Ryby
18.02-20.03

Ezoter na telefonie

Ezoter poleca artykuł

Miłość z Niebios. Anielskie wsparcie w życiu.

Anioły czuwają nad nami, dbają o nas, nawet gdy nie jesteśmy tego świadomi. Są strażnikami naszej duszy niezależnie od wyznania. »


Najczęściej czytane

Najnowsze komentarze

Nasz ekspert

Prognoza na grudzień 2017

Wejście Saturna w Koziorożca - absolutnie kluczowy moment tego roku. Co to oznacza, jakie będzie mieć to konsekwencje? Co nas czeka w grudniu? Co z "kolanem" Jarosława Kaczyńskiego? O tym w prognozie na grudzień.
więcej »