- Ruediger Schache
Zapisz się do newslettera
Autor Blanka, 19.12.2010
Wpuszczay do panującej zimowej aury odrobinę złocistych promenii z nagrzanych piasków Arambol. Kontynuacja opowiadania...
W ciągu mojego pobytu w Arambol zaprzyjaźniam się ze wszystkimi sprzedawcami świecidełek i szali w okolicy. Wieczorem, podczas zachodu słońca, mój ręcznik otoczony jest przez wielu chcących się ze mną pożegnać przed pójściem do domu.

Dzieci handlarek siadają mi na kolana, chcą się fotografować, dotykają ze zdziwieniem moich krótkich włosów, białej skóry, kobiety tymczasem spierają się o to, której z nich zostawię mój ręcznik kąpielowy, jak będę wyjeżdżać z Arambol. Większość kobiet, zajmujących się nagabywaniem pozostałych jeszcze na Goa turystów, nie mieszka w Arambol. Przyjeżdżają na plażę z pobliskiego miasteczka Mapusa.
Cieszę się, kiedy w swojej wędrówce po parzącym piasku przysiadają koło mnie, żeby odpocząć. Opowiadają o malutkich dzieciach pozostawionych w domu pod opieką matki lub teściowej, o ciężko pracujących mężach i życiu lokalnych na Goa. Spora ich część jest chrześcijanami, odwiedzającymi co niedzielę białe kościółki otoczone bajecznymi ogrodami, a część pali kadzidła przed świątyniami bogów hinduistycznych.
Dzisiaj wieczorem żegnam się z handlarkami pracującymi na mojej ulubionej części plaży i idę na spacer, tym razem w inną jej część, przeoraną klifami, zwężającą się do rozmiarów ścieżki, po obu stronach której kwitnie handel szarawarami i innymi ubraniami zaprojektowanymi z myślą o turystach.
Gdybym wiedziała, jak modne będą szarawary w Polsce, pewnie zrobiłabym ich większy zapas. Tymczasem mijam niezliczone stragany, ścigana nawoływaniami handlarzy zachęcającymi do wydawania indyjskich rupii i uciekam na skałki nagle wyrastające z morskiego dna. Poznaję Fabia, Brazylijczyka, który rozsiadł się na jednej ze skałek i wydawałoby się, próbuje wypatrzeć coś ciekawego na horyzoncie. Jego uszy, długie, jak te okalające twarz Buddy, sprawiają, że natychmiast darzę go sympatią. Fabio wraca właśnie z Gokarny, dokąd ja zmierzam.
Krzyżują się nasze drogi w Arambol i postanawiamy to uczcić spacerem do centrum miasteczka. Znów mijamy kramy, ignorując nawoływania handlarzy i przecinamy plażę idąc w stronę głównej drogi. Spacerujemy bez celu, rozmawiając, zaglądając do mijanych po drodze księgarni. Wielką popularnością cieszą się „Shantaram” i „Holy Cow”, a także „The Monk Who Sold His Ferrari” – pozycje krążące między turystami. Fabio zainteresowany jest jednak czym innym. Podobnie i ja. Przystajemy przed regałami, Na których półkach widnieją tytuły: „Hatha Yoga Pradipika” czy „Light on Yoga”. Odwiedzamy sklep ze srebrem, w którym na żadnym z proponowanych nam „srebrnych” wyrobów nie ma pieczęci i budkę ze świeżo wyciśniętymi sokami. Żałuję, że to jeszcze nie sezon na mango i w końcu decyduję się na świeżego kokosa. Żegnamy się z Fabiem i wymieniamy numerami telefonu. To był przyjemny spacer. Żałuję, że krótki…
(1)
| goa trip | 20.12.2010 22:51 ~lanoix |
| wciągająca opowieść :) jedyne czego zapragnęłam to znaleść się na gorącym wybrzeżu Goa! | |
|
Baran 20.03-19.04 |
Byk 19.04-20.05 |
Bliźnięta 20.05-21.06 |
|
Rak 21.06-22.07 |
Lew 22.07-23.08 |
Panna 23.08-22.09 |
|
Waga 22.09-23.10 |
Skorpion 23.10-22.11 |
Strzelec 22.11-21.12 |
|
Koziorożec 21.12-20.01 |
Wodnik 20.01-18.02 |
Ryby 18.02-20.03 |
Najczęściej czytane |
Najnowsze komentarze |
Nasz ekspertPrognoza na maj 2012Maj wita nas piękną, letnią pogodą. Co nas zatem czeka w tym bardzo ważnym dla Polski i świata miesiacu? O tym pisze nasz astrolog Piotr Gibaszewski w swojej kolejnej miesięcznej prognozie. więcej » |