- Ruediger Schache
Zapisz się do newslettera
Autor Sylwia, 23.08.2010
Zaczął się wyśmiewać z potencjalnego rozstania, i wtedy powiedziałam, że złożyłam pozew. To był błąd, że powiedziałam, ale stało się. Był zszokowany. Usłyszałam, że on nie przypuszczał, że będę taka odważna, żeby to zrobić, a jednak odważyłam się, obiecywał, że udowodni, jak bardzo nas kocha, że będzie się leczyć i że zrobi wszystko…
W trakcie prawie 1,5 rocznego procesu, rozciągniętego poprzez jego nieprzygotowanie i nieobecność, dla zachowania mojego zdrowia i nerwów – bez orzeczenia winy, udowodnił, że to była najlepsza decyzja mojego życia…pokazał swoją drugą twarz, mam wrażenie, że ujawnił długo skrywane oblicze…egoisty, złośliwego i mściwego człowieka, którego celem jest zastraszenie… nasza córka zobaczyła i usłyszała za dużo, odczuła na sobie niedotrzymane obietnice i przykre słowa. Tego nie da się wygumkować.
Od 10-ciu miesięcy nie widziała się z ojcem, nie pożegnał się przed wyjazdem, w czasie poprzedniego pobytu w domu w 2009 roku poświęcił jej 3,5 godziny podczas 3 miesięcy w kraju…od wyjazdu nie pokusił się o telefon do niej, pisywał smsy, na które ona nie odpisała. Neguje jego osobę, a ja nie mam argumentów, żeby ją przekonać, że jest inaczej…to boli…
Nasze małżeństwo zakończone zostało po 10-tej rocznicy ślubu, 6 tyg później sędzia bez jego obecności rozwiązała nasz związek…
Kiedy składałam pozew – płakałam, wierzyłam, że stanie się coś… że da się uratować ten związek, dla małej… „się” to może jedynie jajko stłuc…
Obcięłam włosy, przypomniałam sobie, że jestem kobietą, ponownie zakwitłam, uwierzyłam w siebie, że jestem wartościowa, umiem wiele rzeczy, zmieniłam sposób myślenia, otworzyłam się, na mojej drodze pojawiło się mnóstwo życzliwych osób, daję sobie radę, choć nie jestem z nikim związana.
Moje życie kręci się wokół córki (to akurat nie jest najlepsze, ale pomału) i pracy. Wiele nerwów, przepłakanych nocy za mną, ale i przede mną… nie jest łatwo, szczególnie odpowiadać na trudne pytania 10-cio latki…
Nie jest łatwo, bo wiele nierozwiązanych jeszcze przede mnż. Przełamałam się i skorzystałam z pomocy specjalisty, nazwał po imieniu wiele zjawisk z mojego życia – kochanie za bardzo, przemoc domową, uzależnienie od alkoholu i narkotyków – moje współuzależnienie.
Morał z lekcji – nie poddawać się, uwierzyć w instynkt, podążyć za głosem od środka…
Kochać siebie…
Ja pomału na nowo zaczynam. Niech dzieje się lepiej. Niech tak będzie. Amen.
Mam w sobie wszystko co pomoże mi dotrzeć do celu, tylko jeszcze muszę cel nazwać po imieniu i zidentyfikować i obudzić pokłady wewnętrznej energii. Mam czas mam dopiero 37 lat, najlepsze przede mną.
(5)
| Re: | 09.09.2010 11:00 ~Ela |
| Jesteś bardzo dzielną kobietą.. Dobrze zrobiłaś - TO BYŁ TOKSYCZNY ZWIĄZEK ( | |
| Re: Najlepsze przede mną | 26.08.2010 13:23 ~Sylw |
| wymierną korzyścią z tej lekcji jest równiez nazwanie po imieniu pewnych zachowań... zobacz więcej | |
| Re: Najlepsze przede mną | 25.08.2010 23:59 ~Elżbieta |
Sylw napisał: to była trudna decyzja, napisałam całkiem chaaotycznie, dużo... zobacz więcej |
|
| Re: Najlepsze przede mną | 25.08.2010 08:57 ~Sylw |
| to była trudna decyzja, napisałam całkiem chaaotycznie, dużo by można jeszcze dorzucić...... zobacz więcej | |
| Swoje teksty proszę kierować pod adres: ada.stolarczyk@ezote | 24.08.2010 01:35 ~ewka |
| Przeczytałam.....w całośći(koszmar)a pięknie się zapowiadało? zakończenie za to jest... zobacz więcej | |
Najczęściej czytane |
Najnowsze komentarze |
Nasz ekspertPrognoza na maj 2012Maj wita nas piękną, letnią pogodą. Co nas zatem czeka w tym bardzo ważnym dla Polski i świata miesiacu? O tym pisze nasz astrolog Piotr Gibaszewski w swojej kolejnej miesięcznej prognozie. więcej » |