- Ruediger Schache
Zapisz się do newslettera
Autor Agnieszka Gąsierkiewicz, 20.07.2010
Dlaczego nasze związki się nie udają? Co sprawia, że nie potrafię otworzyć się na miłość? Dlaczego przyciągam partnerów, z którymi nie jestem w stanie stworzyć trwałego zwiąku? Na te i podobne pytania odpowiada Agnieszka Gąsiorkiewicz i Bert Hellinger.
Miłość i porządek – wrogowie czy przyjaciele?
Miłość i porządek – czyż te dwa pojęcia nie brzmią razem jak ogień i woda? Miłość to poryw serca, fala uczuć, żywioł i energia. Porządek kojarzy się z zasadami, poukładaniem i suchą sztywnością. Porządek można mieć i owszem , ale w szafie. A miłości w szafie się nie zamknie. W miłości nie ma nic gorszego jak być „porządnisią”.
Znamy z historii i opowieści babć czasy, gdy miłość była uporządkowana, zaplanowana i wiadomo było - związek ma być sensowny. Żeniło się morgi z morgami, krew błękitną z krwią w tym samym odcieniu. Pary z „porządnych” związków spoglądają na nas z fotografii w kolorze sepii. My jesteśmy potomkami, lub sami należymy do kolejnego pokolenia – do dzieci kwiatów. Nurt ten szczególnie wyraźnie zaistniał w mentalności mieszkańców Europy zachodniej, niemniej hasła „wolność, miłość i jedność wszystkich ludzi” również u nas zakrólowały nad konserwatywnymi zasadami rządzącymi związkami damsko-męskimi.
Jak mają się Ci, którzy w latach 60-tych ubrani w dzwony i kwiaciaste koszule głosili, że tylko wolna miłość uratuje świat? Dzisiaj chodzą w dobrze skrojonych garniturach i garsonkach, elegancko twierdzą, że ze swoimi byłymi żonami i mężami są na jak najbardziej przyjacielskiej stopie, z kolejnymi partnerami wychowują dzieci „moje, twoje oraz nasze”, próbują się odnaleźć w swoich patchworkowych układach osobistych, chcą jak najlepiej, a okazuje się, że ciągle ranią się nawzajem. W sercu mają pomieszanie lub pustkę. Czy wolna miłość ich uratowała?
Czego potrzebuje miłość by być szczęśliwą?
Jedno jest pewne - na nic jej ideologia i jedynie słuszne prawdy. Jakikolwiek będzie sztandar; pełen sztywnych zasad czy głoszący wolność – miłość pod każdym usycha. Wszelka skrajność ją niszczy. By miłość miała się dobrze, potrzebuje podobnie jak człowiek spojrzenia z kilku stron. Potrzebuje czuć się wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, a jednocześnie dobrze robi jej uznanie pewnych prawidłowości dających siłę.
Czy z takiego właśnie patrzenia na miłość i na człowieka płynie zadziwiająca na świecie popularność koncepcji Berta Hellingera? Poznajmy i sami oceńmy hellingerowskie porządki miłości.
Najczęściej czytane |
Najnowsze komentarze |
Nasz ekspertPrognoza na maj 2012Maj wita nas piękną, letnią pogodą. Co nas zatem czeka w tym bardzo ważnym dla Polski i świata miesiacu? O tym pisze nasz astrolog Piotr Gibaszewski w swojej kolejnej miesięcznej prognozie. więcej » |