- Ruediger Schache
Zapisz się do newslettera
Autor Jerzy Pawleta, 06.08.2010
Spoglądam głęboko w oczy Aldonie. Trochę z obawami, ale decyduje - robimy dłuższą trasę. Obawy okazały się nie bezzasadne.
Pierwszy odcinek przez Halicz, 1333m, Rozsypaniec, 1273m, aż do Przełęczy Bukowskiej, mimo, że bardzo długi, kolejne trzy godziny, jest bardzo piękny widokowo i urozmaicony. Otwarte przestrzenie, łagodne szczyty przeplatane skalnymi ostańcami. Na przełęczy, przy słupach granicznych Polski i Ukrainy robimy kolejną dłuższą przerwę. Czujemy już nieźle nasze nogi. Ale najgorsze jak się okazuje przed nami. Jednostajne zejście brukowano - asfaltową drogą w lesie nie należy do powalających widokowo. Dowlekamy się do Wołosatego, osady gdzie nareszcie można coś ewentualnie zjeść i wyprostować kości. Przed nami kolejny, długi odcinek asfaltowej drogi do Ustrzyk. To byłoby już "nie do przejścia" dla mojej towarzyszki.
Albo ją wezmę "na barana", albo złapię "stopa". Na szczęście w Bieszczadach tradycja autostopowa trzyma się dobrze i szybko dotarliśmy w pobliże naszego parkingu. Plecaki do bagażnika i siadamy pod wojskową siatka maskowniczą na drewnianych ławach w pobliskiej knajpce delektując się naleśnikami z jagodami, kwaśnym mlekiem, zapadającym zmierzchem i niepowtarzalną atmosferą miejsca.
www.jpfoto.pl
Najczęściej czytane |
Najnowsze komentarze |
Nasz ekspertPrognoza na maj 2012Maj wita nas piękną, letnią pogodą. Co nas zatem czeka w tym bardzo ważnym dla Polski i świata miesiacu? O tym pisze nasz astrolog Piotr Gibaszewski w swojej kolejnej miesięcznej prognozie. więcej » |