Cytat tygodnia

“Wszechświat to energia, która odpowiada na nasze oczekiwania.”

- James Redfield


Zapisz się do newslettera

Imię:
Email:

Kartki



Wyślij kartkę

Dowiedz się wszystkiego o Sobie

Podaj nam swoją datę urodzenia, swoje imię oraz płeć a powiemy Ci co Cię czeka w najbliższym roku, kto jest dla Ciebie idealnym partnerem
Data urodzenia
Duchowy Rozwój

Szósta zasada szamańska - mana

Autor Paweł Karwat, 23.07.2013








 

                                     Szósta zasada szamańska – mana


Słowem „mana” określa się po hawajsku „moc”, „autorytet”, „władzę”. Szamani mówią o energii duchowej używając tego słowa. Interesująca jest również odsłona tego znaczenia w postaci „władzy”.

Każdy z nas posiada władzę – wystarczy pokiwać palcem. W taki sam sposób, w jaki kiwamy palcami, szamani dysponują zdolnościami paranormalnymi.
Według huny nasza naturalna władza sięga dużo dalej niż ciało fizyczne. Mamy olbrzymi potencjał, tyle że zazwyczaj nie jesteśmy go świadomi. Nie jest on zarezerwowany dla nielicznych. Chodzi tylko o to, że jak na razie nielicznym udało się go odkryć i nieliczni go stosują.
Władza nad energią jest równie naturalna dla człowieka jak władza nad materią ciała. Możemy oddziaływać uzdrawiająco na nasze ciała, oczyszczać je, równoważyć. Umysł to świetne narzędzie, za pomocą którego jesteśmy w stanie sprawować władzę nad ciałem.
Gdy tworzymy pełne mocy wyobrażenia, ciało na nie reaguje. Mamy władzę usunąć złe nawyki a także uzdrowić się z chorób. Mamy władzę pozbyć się lęków, stresów, depresji i przyciągnąć do swojego życia powodzenie.
Tworzenie uzdrawiających wizualizacji to jedna z potężnych praktyk szamańskich, podobnie jak stosowanie uzdrawiających afirmacji. Należy wypowiadać je z autorytetem, stanowczo.
Oto przykład: „czuję się dobrze”. Powtarzaj z autorytetem te słowa przez ok. minutę. Sprawdź, czy twoje cało nie reaguje na nie. Zauważysz, że reakcja nastąpiła. To jest właśnie MANA.
W podobny sposób możesz afirmować inne rzeczy. Masz wpływ na ciało, na emocje, myśli.
Można pobudzać uzdrawiające właściwości ciała poprzez afirmację, wizualizację czy energetyzowanie.
Uświadom sobie, czego w tym momencie potrzebujesz i pracuj używając znanych ci technik oraz swojej władzy.
Szamani huny uczą, by w sytuacjach, w których pojawiają się problemy, stosować władzę i narzucać sytuacji swoją wolę za pomocą odpowiednich metod. Jeżeli mamy problemy z brakiem pieniędzy, narzucajmy swoim ciałom, emocjom, uczuciom, myślom wizje i wzorce bogactwa. Twórzmy myśli o przepychu materialnym i powodzeniu. To samo w sytuacjach braku pasji, miłości, zdrowia, harmonijnych relacji z innymi.
EWOP (everything's working out perfectly: "wszystko działa w sposób doskonały") to wyrażenie, którego użył Serge Kahli King w swojej książce „Szaman miejski” w stosunku do pewnej skróconej praktyki haipule. Serge nazywa ją „potrójnym urokiem”, odnoszącym się do pozytywnych wyobrażeń, słów i postawy ciała.
Potrójny urok można stosować jednocześnie na poziomie myśli, słów i ciała. W tym samym momencie pomyśl pozytywnie, powiedz pozytywnie i podziałaj pozytywnie (np. kładąc dłoń na sercu, przyjmując pewną, stabilną postawę ciała itp.).
1.Stwórz w umyśle pozytywną wizualizację tego, czego pragniesz
2.Wypowiedz EWOP
3.Przyjmij pewną pozycję ciała
To praktyka wykorzystująca moc, autorytet.
Wszystkie skuteczne praktyki szamańskie opierają się o element władzy. Znaczy to, że szaman kieruje procesem uzdrawiania. Nie musi oczywiście wyręczać w nim naturalnych właściwości ciała i umysłu. Niemniej nie działa jako bezwolna marionetka w rękach nieznanych sił.
Szamanizm może kojarzyć się z wchodzeniem w trans i zatratą zdrowych zmysłów. Nie tak działa huna i nie takie są sprawdzone, skuteczne praktyki.
Do życia możesz podejść jak oferma i ofiara losu, albo jak król, pan. Twoja postawa zależy od ciebie. Ty decydujesz się na odwagę lub tchórzostwo. Od twojej postawy zależeć będą twoje reakcje na życie, na problemy. Jeżeli z góry założysz, że jesteś słaby i nie masz władzy, będziesz targany na wszystkie strony. Ludzie i sytuacje będą cię pogrążać w lęku. Życie stanie się strasznym doświadczeniem.
I przeciwnie. Przyjmując postawę pełną mocy i władzy, twoje reakcje będą inne, przeciwne.
Zrób ćwiczenie i już teraz, w tym momencie poczuj się panem, władcą. Przyjmij królewską pozycję. Podnieś lekko głowę,wypnij pierś. Poczuj się dumny. To zadanie aktorskie.
W hunie szamani stosują aktorstwo by wywołać odpowiednie stany. Zagraj zatem króla. Ale zaangażuj się. Naprawdę to czuj.
Zauważysz, że nie ma większego problemu z podporządkowaniem sobie ciała. Ciało, emocje, uczucia i myśli staną na baczność. Całe twoje życie może stanąć na baczność i ci zasalutować. Twoja sfera finansowa, miłosna, zdrowotna, towarzyska, duchowa. Ale musisz zająć swoje miejsce. Nie możesz chować się pod stołem.
Osoby, które nie medytują sądzą, że medytacje, np. tybetańskie to siedzenie i nic nie robienie, poddawanie się jakimś stanom. Od lat stosuję tybetańskie ćwiczenia bon i w ani jednym z nich nie zauważyłem, by było niezgodne z zasadą MANA. Jogin ma kontrolę, władzę gdy ćwiczy. Ćwiczenia mają swój przebieg, którym praktykujący zarządza. Nawet spoczywanie w naturalnym stanie jest skutkiem stosowania władzy. Nawet doświadczenie oświecenia, przebudzenia duchowego jest efektem zasady MANA!
Zacznijmy jednak od panowania nad rzeczami bliższymi, jak nasze finanse czy zdrowie. Gdy kierujesz się w stronę swoich finansów czujesz się panem, czy niewolnikiem? Które z tych dwóch wrażeń wywołują w tobie myśli o pieniądzach lub wykonywanie swojej pracy? I to samo w relacjach sercowych czy w zdrowiu. Czy mówiąc „zdrowie” czujesz niemoc w każdej części swojego ciała? Służba zdrowia systematycznie uczy nas czucia się słabeuszami jeżeli chodzi o zdrowie. Tabletka czy lekarz ci pomogą, nie musisz pomagać sam sobie. To ważne rzeczy dla wielu osób: leki, badania, operacje. Ale gdzie podziała się twoja władza? I dlaczego tak łatwo przychodzi ci oddawać się w cudze ręce?
Dla mnie to bardzo istotne i każdy „mistrz duchowy”, który jest uzależniony od służby zdrowia, powinien zmienić tytuł, którym się określa, ponieważ żadnym mistrzem nie jest. Mistrz ma władzę nad swoim zdrowiem.
Mistrz duchowy to ktoś, kto urzeczywistnia po mistrzowsku zasadę MANA. Taka koncepcja znacznie zminimalizowałaby ilość „mistrzów”, znanych z gazet, YouTube i w ogóle Internetu. Nagle okazałoby się, że mistrza trzeba by szukać ze świeczką. Bo tak jest w istocie.
Nie twierdzę, że mistrz nie popełnia błędów, ale z całą pewnością nie potrzebuje lekarza ani medycyny, poza tym umie uzdrawiać innych. Taki przynajmniej jest mistrz huny, czyli kahuna kupua według tradycji (i nie tylko).
Gdy słyszymy „władza” czujemy może, że dzieje się z nami coś dziwnego. To nas pociąga i podnieca. Władza, bycie panem, panowanie. To dobry objaw. Kahuni głoszą władzę. Masz być władcą a nie poddanym. Gdyby ludzie dawali prawo swojemu poczuciu władzy przejawiać się w życiu, nie mielibyśmy tak fatalnej polityki, biedy i nędzy w kraju.
Jeżeli jednak uczy się nas, że władza nie należy do nas, ale do kogoś innego, do autorytetów, również religijnych, i robi się to od dziecka, trudno nie ulegać nawykowi tłumienia przejawów MANY.
W uzdrawianiu MANA jest istotna, ponieważ ciało wymaga kontroli tak, jak dziki koń. Energia i ciało muszą zostać opanowane przez świadomość, ustabilizowane, narządy potrzebują być oczyszczone i doenergetyzowane. Tego dokonuje się poprzez władzę. To nie dzieje się z łaski boskiej. W szamanizmie to nie Bóg uzdrawia, ale szaman. Ponieważ dysponujemy MANĄ, czyli boską władzą nad naszym życiem, ingerencja w nie Boga byłaby sprzecznością z naszą naturą.
Dlatego Bóg nie ingeruje, gdy cierpimy i przeżywamy nieszczęścia. Bóg nie ingerował w Majdanek i Oświęcim, kiedy miliony ludzi wzywały go i prosiły o pomoc. Okoliczności, jakie wszyscy tworzymy, są wynikiem naszej boskiej władzy. Sami kreujemy los, który nas spotyka.
Jedna z różnic pomiędzy ludźmi o mentalności biednych i bogatych – biednym zdaje się, że życie im się przydarza; bogaci zaś mają wrażenie, że sami tworzą życie.
Prosimy o pomoc, ale ona nie przyjdzie, dopóki nie zastosujemy władzy. Modlitwy huny nie są prośbami, lecz nakazami, swoistymi rozkazami. Nie w duchu gniewu, ale miłości.
Jeżeli my czegoś nie zrobimy, nic nie zostanie z naszym życiem zrobione, może tylko to, co wymyka się spod naszej kontroli i czego nie chcielibyśmy w nim widzieć.
Problem czucia się ofiarą i przegranym wcale nie jest problemem abstrakcyjnym. W życiu mamy nieraz wrażenie, że znajdujemy się w szczękach lwa. Sam fakt śmierci może nawet ludzi osiągających zewnętrzne sukcesy przyprawić o przygnębienie i rozterkę. Po co to wszystko, skoro i tak umrę?
Kahuni i szamani w ogóle zachęcają, by rozszerzyć swoją władzę nie tylko na życie, ale i na śmierć. Robią to za pomocą różnego rodzaju praktyk związanych z opuszczaniem ciała, tzw. eksterioryzacji, które pozwalają na doświadczanie świata astralnego i naoczne przekonanie się, że śmierć nie istnieje a nasi bliscy żyją dalej w ciałach astralnych.
Takie ćwiczenia powinno się stosować na dłuższą metę tylko pod okiem doświadczonych szamanów czy nauczycieli, jeżeli chcemy zapewnić sobie mocny i bezpieczny rozwój. Ich poziom władzy nad energią jest większy, niż początkujących. Ale nie powinniśmy również wątpić w siebie.
Zasadę MANA można rozumieć jako wiarę w siebie, pewność siebie. Człowiek pewny siebie jest odważny, nieustraszony, silny. Brak pewności siebie pozbawia tej siły.
Nie znajdziesz ani jednego racjonalnego powodu, by nie być pewnym siebie, za to całe setki na to, by być siebie pewnym.
MANA wskazuje jednak, że pewność tę należy znaleźć wewnątrz. Serge Kahili King tłumaczy tę zasadę jako „cała moc pochodzi z wnętrza”. Pewność, która płynie z zewnątrz, nie jest prawdziwą pewnością, tylko namiastką, która szybko, w konfrontacji z bólem, cierpieniem i chorobą bliskich lub własną okazuje się płonna.
W hunie od wieków stosuje się przemawianie z autorytetem. Sama moc włożona w słowa, w afirmacje przynosi efekty energetyczne. Powiedz sobie „jestem silny!” gdy czujesz się słaby. Powtórz tyle razy, ile zechcesz, a twoje uczucia się zmienią. Poczujesz się silny. Dlaczego? Ponieważ naprawdę jesteś silny. Tylko tego nie realizujesz. Tylko grasz słabego.
Brak wewnętrznej orientacji sprawia, że to, co na zewnątrz wydaje ci się silniejsze od tego, co wewnątrz. To, co na zewnątrz zdaje się dominować, panować nad tym, co masz wewnątrz i nad tobą.
Dlatego uginamy kolana przed tym, co zewnętrzne – przed ludźmi, instytucjami, przed „wielkimi mistrzami”. Podziwiamy moc innych ludzi a siebie samych uważamy za słabeuszy.
Przyczyną, dla której istniały niewolnictwo i tyrania nie było to, że pojawiali się żądni władzy sadyści, ale to, że tzw. zwykli ludzie tłumią w sobie systematycznie wszelkie przejawy autorytetu. Władza bowiem wymaga pracy, sprawowania władzy. To wiąże się z samodyscypliną i organizacją. Dla większości ludzi to niewygodne. Medytacje są niewygodne, techniki uzdrawiające są niewygodne. Robienie czegokolwiek to problem. Lepiej zapłacić i niech zrobią to za mnie – lekarze, uzdrowiciele itd.
Ich ingerencja bywa potrzebna, ale nie powinna stępiać naszej władzy a tylko pomóc nam ją odzyskać.
„Dajcie mi pracę, nawet za marne grosze, bym miał to z głowy i nie musiał sam niczego organizować”. Czy znasz skądś te myśli? Ja widzę ich przejawy dookoła.
Władza wymaga zmiany perspektywy z „chce mi się” na „chcę”. Większość ludzi zdaje się robić tylko to, co im się chce. Tak naprawdę nie robią tego, czego chcą, ale to, na co pozwalają lub co narzucają im ich ciało i umysł.
Robienie tego, czego się chce często odbywa się wbrew temu, co narzucają ciało i umysł. Ciało narzuca chorobę a umysł wątpliwości co do uzdrowienia, albo jakieś teorie, rozważania, mające dowieść skuteczności działania metody (czyste brednie) – w tym momencie duch powinien narzucić, czyli rozpocząć i kontynuować praktykę mimo tego, co dzieje się z ciałem i umysłem.
Gdy będziesz czekał, aż zechce ci się stosować hunę czy inne metody uzdrawiania, możesz się nie doczekać. Tego nigdy się nie zechce – tego potrzeba chcieć. Podejmujesz decyzję i działasz.
Ciało „chce” się lenić a umysł snuć próżne spekulacje i fantazje. Tworzą opór, inercję. Pokonać ją może tylko władza, czyli MANA.
Tylko pracując stale pomimo dolegliwości i wątpliwości można osiągnąć uzdrawiające efekty. A to wymaga samodyscypliny. Chodzenie do lekarza czy uzdrowiciela także – jak widać bez MANY nie ma zdrowia.
Osobowość bywa bardzo mocno uwarunkowana i potrzeba nierzadko nie lada władzy by przejąć nad nią kontrolę. Jeżeli jednak identyfikujesz się z osobowością masz problemy. Będziesz mylnie brał to, co się w niej przejawia, jako własne życie. Skoro osobowości „nie chce się”, to i ty nie podejmiesz decyzji. Gdy jej „się zechce”, wtedy i ty zadecydujesz.
Ponieważ osobowość jest uwarunkowana, jej „chce mi się” również jest uwarunkowane, podobnie jak jej „nie chce mi się”. A to oznacza, że rzadko kiedy osobowość „chce” tego, czego ty byś sobie życzył i co byłoby dla ciebie dobre. Na ogół są to najprostsze rzeczy, jak „chcę jeść”, „chcę pić”, gdy osobowość ma rację.
W kontekście jednak tego, kim jesteś, twoich życiowych celów i całej ścieżki, osobowość nie jest kompetentna by sprawować władzę. Musi patronować jej świadomość – ty musisz rządzić. Musisz, jeżeli zależy ci na dobrobycie i powodzeniu. Nie musisz, jeżeli chcesz być ofiarą losu i nieszczęśnikiem.
Nawet to, że jesz i pijesz, co jesz i pijesz czy też kiedy wydalasz zależy od twojej MANY. Ty możesz tym sterować. Oczywiście nie w nieskończoność, w końcu „popuścisz w spodnie” ale nawet nad tym masz i powinieneś sprawować władzę. Tym bardziej w zawiłych kwestiach życia, gdzie potrzeba podejmować ważne decyzje. Radzenie się wtedy swojej osobowości i czekanie na „chce mi się” to tak czy inaczej tragiczna w skutkach pomyłka.
Są ludzie, którzy jedzą i piją, a także kopulują „jak zwierzęta”. Są w stanie załatwiać się bez kultury. To osoby o małej władzy. Stanowią one przykład potrzeby sprawowania władzy, oddzielania władzy i osobowości (czyli w hunie kane, lono i ku).
Robienie tego, czego się chce nie oznacza robienia tego, czego nam się chce. To coś absolutnie, ale to absolutnie innego.
Sprawowanie władzy w swoim życiu uzmysławia nam ten fakt. We władzy ty jesteś aktywny – w nie-władzy, właściwej dla „chce mi się” ty jesteś pasywny.
MANA to aktywna moc. Wymaga ona zaangażowania osobistego. Dlatego jedni zdrowieją przy zastosowaniu tych samych czy podobnych metod, a inni nie. Dlatego jeden jest uzdrowicielem, a inny nie umie uzdrawiać.
Można nauczyć się perfekcyjnie technik, ukończyć długie kursy, odosobnienia, szkoły, wydać mnóstwo pieniędzy na wycieczki na Hawaje, do Indii itd., a ciągle pozostawać bez mocy. Dlaczego? Ponieważ jej istotą jest sprawowanie władzy. A tego nikt nie może nas nauczyć. Władza to coś wewnętrznego, nawet niedefiniowalnego.
Czasami nadmiar wykształcenia, informacji, kursów i dyplomów może sprawić, że nasze zainteresowanie władzą i poczucie władzy spadnie do minimum. Zaufamy wtedy technikom i stojącym za nimi autorytetom, a nie sobie, doświadczeniu i MANIE.
Mając odpowiednią władzę zwykły oddech może stać się źródłem uzdrawiającej energii. Na wdechu wprowadzamy uzdrawiającą energię, na wydechu wyprowadzamy choroby. Takie metody polecają lamowie tybetańscy. Jogini z kolei uczą, że przemawianie do narządów z autorytetem, rozkazywanie im sprawia, że zdrowieją. Ale i tu sekretem jest MANA, czyli władza.
Jeżeli chcesz pozostać słabym, przestraszonym, poddanym autorytetom człowiekiem, huna, szamanizm nie jest dla ciebie. To ścieżka dla ludzi żądnych władzy – w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Żądnych władzy nad swoim życiem – pieniędzmi, relacjami miłosnymi, zdrowiem, relacjami towarzyskimi i duchową ścieżką.
Zen Rinzai głosi: stan przebudzenia nie jest specjalnym stanem – to czynienie użytku ze wszystkich stanów. Czynienie użytku to władza. Poddawanie się jakimś stanom to niewolnictwo, brak władzy.
Na tę okazję zen również ma anegdotę. Pewien mistrz powiedział, że jeżeli jakiś mnich doświadczy jakiegoś oświecenia, szybciej trafi do piekła niż mknąca strzała.
Szukamy różnych stanów w naszym życiu, rzeczy itd., niewolniczo dla nich żyjemy, zamiast tym zarządzać, rozporządzać jako władcy, panowie życia.
Podobnie z rzeczywistością. Kahuni niejako uczą – zażądać od rzeczywistości tego, co jest ci potrzebne. Jeżeli chodzi o wiedzę, również – poznanie tego, co po śmierci, skąd się tu wziąłeś itd. Zażądaj tej wiedzy jak król, zamiast wykradać ją i bić się o nią jak żebrak na ulicy z innym żebrakiem.
Myśli napełnione MANĄ, władzą są twórcze. Zaś myśli osoby, która nie używa autorytetu, są słabe i niewiele znaczą, nie mają mocy zmiany rzeczywistości.
Dbałość o „poprawność naukową” również jest formą braku władzy. W tym momencie kłaniamy się w pas kategoriom lono, czyli umysłu. Szamani tego nie robią. Nie dbają o to, by być w zgodzie z jakimiś prawdami-twierdzeniami nauki. Dostosowują naukę, twierdzenia do celów praktycznych, opierając się na władzy nad umysłem i jego wytworami. Dla nich prawda znajduje się w bycie i świadomości a nie w teoriach.
Nie pozwalaj się nikomu zdominować, zapanować nad tobą. Z taką osobą nie musisz jednak stale walczyć. Problemem jest nie ona, ale to, że nie narzucasz władzy swoim myślom, uczuciom i ciału. Gdybyś to robił, dana osoba nie miałaby na ciebie żadnego wpływu. Jej wpływ na twoje stany i właściwości w istocie płynie stąd, że sam nie sprawujesz nad nimi władzy, pozwalasz im na samopas.
Powiedz wyraźnie swojemu ku i lono, ciału i umysłowi kto tu rządzi i czego chce. Ty tu rządzisz. Rządzisz tu nawet wtedy, gdy o tym nie wiesz. Ale dzięki hunie, jej zasadzie MANA masz szansę wiedzieć.
Masz władzę by zmieniać swoje życie, swoje zdrowie, swoje finanse. Masz władzę by przyciągnąć właściwą osobę, prowadzić pełne miłości relacje z innymi i podążać duchową ścieżką ku najwyższym osiągnięciom, ku najwyższemu urzeczywistnieniu.
Nieżyjący już lama Tulku Urgien Rinpocze powiedział w „Powtarzając słowa Buddy”: kontrola jest najważniejsza. Po śmierci ludzie błąkają się w niższej sferze wyzbyci kontroli nad swoimi ciałami astralnymi. Władza według lamów tybetańskich jest zasadą i za życia, i po śmierci. Nie opuszcza nas nigdy. Zawsze mamy władzę. To niezbywalna cecha naszej godności. Mistrzowie nawet reinkarnują się według swojej władzy-woli, jak również wybierają swoje następne wcielenia.
Od najmniej subtelnej materii po najbardziej subtelne ciało posiadamy władzę.
My sami musimy uruchomić „koło dharmy”, czyli koło poznania i urzeczywistnienia w naszym życiu.
Władza nie jest tym, o czym należy myśleć. To jest coś, czego używamy ciągle. Kiwamy palem w bucie używając władzy. Za pomocą tej samej zdolności skupiamy się na czakrach i je otwieramy.
Proste praktyki, jak pikopiko wcale nie są praktykami słabymi. Potencjalnie wystarczą one do uzdrowienia wszystkiego. Różnica pomiędzy pikopiko wykonywanym przez kahunę a tym, które stosuje początkujący lub średnio zaawansowany adept jest taka, że kahuna ma więcej MANY, czyli mocy, tj. władzy nad energią i materią. Dlatego jego pikopiko choć zewnętrznie, technicznie nie będzie się różnić od ćwiczenia nowicjusza, wewnętrznie będzie zgoła odmiennym doświadczeniem, w którym obecny jest wielki poziom mocy.
To nie techniki są sekretem skuteczności huny czy innej ścieżki, ale władza, MANA, którą potrzeba dysponować aby technika okazała się skuteczna. To władza o naturze duchowej. I można wyćwiczyć się we władaniu energią, co stanowi jeden z aspektów szamańskiego treningu.
Podnoszenie jej poziomu, czyli poziomu mocy to integralny element i jedno z głównych zadań na każdej szamańskiej ścieżce.
Rozwój poziomu MANY wymaga dyscypliny, przede wszystkim inicjatywy własnej. To codzienny trening, to szukanie sposobu na mocniejsze doświadczenie. Tą ścieżką podążają szamani i duchowi adepci, ale nie jest zamknięta przed nikim, kto pragnie przejąć władzę nad swoim życiem. Każdy powinien stosować techniki mocy, ponieważ jest istotą mocy. Każdy powinien poznać swoją moc, ponieważ moc, MANA to aspekt jego własnej natury, czyli jego samego. Władza nie istnieje niezależnie od władcy – władza to cecha władcy.
Ta droga jest jednak drogą wewnętrzną. Cała moc, MANA pochodzi z wnętrza.
Jeżeli jednak stale patrzymy na zewnątrz, krytykujemy, narzekamy i usprawiedliwiamy swoją ignorancję, odwróceni jesteśmy do MANY, a tym samym do tego, co można dzięki niej osiągnąć, plecami.
W Chinach symbolem władzy, MANY jest smok. To potężne zwierzę, które budzi strach i respekt. Zarazem symbolizuje on mądrość – smok ma znaczenie pozytywne. Być smokiem swojego życia, to znaczy być jego mistrzem i królem. Można oczywiście zrzec się władzy na rzecz  kogoś, czegoś i zostać zającem (bez dyskryminowania tego zwierzęcia) w porównaniu ze smokiem.
Tron cesarza, władcy symbolizuje miejsce stabilności, trwałości w nas samych. Władzę kahunów sprawuje się ze swojego wnętrza. Nie opuszczasz swojego tronu i królestwa. Nie opierasz się na zewnętrznych środkach, w pełni ufasz swojemu wnętrzu.
Nie oznacza to, że masz nie sięgać po zewnętrzne środki. Zawsze jednak pozostajesz w kontakcie ze swoim centrum i działasz w oparciu o nie.
Czasami władza wiąże się z koniecznością egzekwowania siły wobec kogoś lub czegoś. Mnisi z Shaolin stworzyli swoje kung-fu by chronić życie swoje i ludzi, którymi się opiekowali, przed bandytami. Władza może iść w parze z miłością – treścią poprzedniej zasady huny. Nawet gdy w grę wchodzi zastosowanie ciężkiego środka, intencja może być pozytywna a efekt będzie tym bardziej pozytywny, im bardziej pozytywna jest intencja i większy jest poziom władzy.
To nie brak władzy gwarantuje bezpieczeństwo, ale jej nadmiar. Bycie mistrzem sztuk walki Shaolin to nie tylko umiejętność władzy nad swoim ciałem i umysłem do tego stopnia, aby ochronić życie swoje i osoby, która jest broniona, ale również i maksymalnie ochronić również życie i zdrowie przeciwnika. A do tego potrzeba wielkiej władzy. Mniejsza władza niezbędna jest wtedy, gdy chcemy go skrzywdzić, bo można to zrobić za pomocą prostych i szybkich uderzeń.
Władza, MANA to przedostatnia z siedmiu świętych zasad huny. Tego nie da się zdefiniować i nie potrzeba (bo trzeba by powiedzieć: władza to zdolność sprawowania władzy nad kimś lub czymś, co stanowi niepoprawną definicję, powtarzającą tzw. definiendum w definiensie). Ty wiesz czym jest władza i ja wiem czym jest władza. Huna tylko przypomina nam o tym, byśmy robili użytek z tego, co wiemy.

Munin – usługi szamańskie:Tygodniowe sesje haipule na dystans – pieniądze, miłość, zdrowie, rodzina duchowość; internetowe kursy huny, więcej www.muninszaman.blogspot.com

 

 

Twój horoskop

Baran
20.03-19.04
Byk
19.04-20.05
Bliźnięta
20.05-21.06
Rak
21.06-22.07
Lew
22.07-23.08
Panna
23.08-22.09
Waga
22.09-23.10
Skorpion
23.10-22.11
Strzelec
22.11-21.12
Koziorożec
21.12-20.01
Wodnik
20.01-18.02
Ryby
18.02-20.03

Ezoter na telefonie

Ezoter poleca artykuł

Zdrowa dusza. Nowe metody autoterapii.

Autorka prezentuje opracowaną przez siebie metodę pracy nad emocjami i wynikające z niej możliwości rozwoju. Wyjaśnia wpływ czakr na poszczególne narządy oraz podaje przykłady wydarzeń, które mogły zakłócić przepływ energii w centrach energetycznych. »


Najczęściej czytane

Najnowsze komentarze

Nasz ekspert

Prognoza na marzec 2018

"Generałowie lubią wiosnę", czyli o ostrym półkrzyżu na drugiej marcowej pełni, oraz inne ciekawe astrologiczne wydarzenia na niebie. Zapraszam do lektury prognozy astrologicznej na marzec 2018.
więcej »