- Ruediger Schache
Zapisz się do newslettera
Autor Leszek Żądło, 04.09.2011
Nasze relacje z innymi mogą się charakteryzować harmonią pełną lub częściową, albo też być konfliktowe. To, jakie one są, zależy od wielu różnych czynników, z których istnienia nie zdajemy sobie często sprawy.
Kiedy panuje między nami harmonia, wydaje nam się, że możemy przenosić góry. I rzeczywiście, gdy przynajmniej dwoje ludzi ma wspólne cele i podejście do ich realizacji, wówczas udaje się je osiągnąć z niesłychaną łatwością i w miarę szybko. Zaś dysharmonia powoduje zwątpienie, ograniczanie się, a nawet wyniszczanie się nawzajem.
Przyjrzyjmy się zakochanym. Są szczęśliwi, wpatrzeni w siebie, zachwyceni, zrelaksowani… Mamy wrażenie, jakby „nadawali na jednej fali”, a czasem jakby pozostawali we wspólnej aurze. I to odczucie raczej nas nie myli.
Osoby, które są sobie bliskie, pozostają w pewnej harmonii. A harmonia wytwarza rezonans, czyli wzmocnienie drgań (wibracji). W harmonii nie ma miejsca na sprzeczności czy konflikty. Energia i informacje przepływają swobodnie, bez zakłóceń. Harmonia nie oznacza jednorodności, lecz zgodność.
Przeciwieństwem harmonii jest dysharmonia, która charakteryzuje się osłabianiem fal lub energii, czyli wynika z niezgodności. Konflikty i sprzeczności niszczą harmonię, wprowadzają chaos.
Od tysięcy lat mówi się, że do szczęścia w związku wystarczy miłość. A praktyka pokazuje, że to nie jest do końca tak. Miłość, owszem, powinna być podstawą do tworzenia związku partnerskiego. Jednak większości z nas kojarzy się ona z wszystkim, tylko nie z harmonią! Stąd tak wiele zawodów „miłosnych”.
Kiedy jesteśmy zakochani, albo uwikłani w trudne związki, możemy nawet nie zauważać, jaka jest między nami rzeczywista relacja. Tu czasami z pomocą przychodzą wróżki lub osoby jasnowidzące, które odczytują sygnały płynące z aury lub podświadomości. W przypadku, gdy zwracają uwagę tylko na najsilniejsze aspekty harmonii lub zakłóceń, mogą wyciągać błędne wnioski.
Aby poznać rzeczywisty obraz tego, co ludzi zbliża, a co oddala, trzeba mieć bardzo głęboki wgląd we wszystkie ważniejsze płaszczyzny i aspekty decydujące o harmonii w związku. A jest ich sporo. Możliwe jest ich zbadanie, np. metodą jasnowidzenia bądź wahadełkowania. Doświadczony wahadlarz łatwo odróżni prawdziwą harmonię od złudzeń. Osoba zakochana nie potrafi tego, bo bezkrytycznie wpatruje się w obiekt swych westchnień.
Przywykliśmy definiować miłość, zamiast ją czuć. I to jest najpoważniejszy błąd, bo definicje wyprowadzają nas na manowce. Tak więc „zakochana” osoba może czuć się targana różnymi „romantycznymi” emocjami, ale to akurat nie jest miłość, tylko oznaka wewnętrznego konfliktu. Wiele osób zakłamuje się, że są z kimś z miłości, podczas gdy czują się tylko odpowiedzialne lub przyzwyczajone. Najwięcej osób myli miłość z pożądaniem seksualnym.
Można się nauczyć czuć zarówno miłość jak i harmonię. W tym celu wystarczy się zrelaksować i pomyśleć o czymś przyjemnym. Miłość to miłe i przyjemne uczucie w okolicy serca. Jeśli coś nie jest miłe i przyjemne, to na pewno nie jest miłością i na pewno nie ma nic wspólnego z harmonią. Tu jednak nasze kłopoty z identyfikacją miłości mogą się zdecydowanie pogłębić, gdyż wielu za przyjemne uważa coś, co w ogóle przyjemnym nie jest, a tylko na jakiś czas podnieca (to podobnie jak z „przyjemnością” palenia papierosów czy żucia ostrej papryki).
Z kolei wielu innych „daje głowę”, że to co przyjemne, jest zdecydowanie złe. Z taką postawą to już niczego nie można osiągnąć, poza pomieszaniem pojęć i uczuć. No i wtedy nie sposób czuć miłości, która – jak sama nazwa wskazuje – jest miła.
Najczęściej czytane |
Najnowsze komentarze |
Nasz ekspertPrognoza na maj 2012Maj wita nas piękną, letnią pogodą. Co nas zatem czeka w tym bardzo ważnym dla Polski i świata miesiacu? O tym pisze nasz astrolog Piotr Gibaszewski w swojej kolejnej miesięcznej prognozie. więcej » |