Cytat tygodnia

“Wszechświat to energia, która odpowiada na nasze oczekiwania.”

- James Redfield


Zapisz się do newslettera

Imię:
Email:

Kartki



Wyślij kartkę

Dowiedz się wszystkiego o Sobie

Podaj nam swoją datę urodzenia, swoje imię oraz płeć a powiemy Ci co Cię czeka w najbliższym roku, kto jest dla Ciebie idealnym partnerem
Data urodzenia
Magia

Wigilijna klątwa

Autor Edyta, 24.12.2014

Wigilijna klątwa

Od dziecka byłam przesądna, po babci. Moja babcia na każdą okazję miała odpowiedni przesąd i sposób na odczynienie pecha. Na kobietę z pustymi wiadrami, czarnego kota i rozsypaną sól. Z największym nabożeństwem podchodziła jednak do zwyczajów związanych z Wigilią. 
Mieszkałam z całą rodziną w dużym domu na przedmieściach wielkiego miasta. Babcia przyjaźniła się z panią Zofią, naszą sąsiadką. Miałam wtedy może z 10 lat, gdy raniutko w wigilijny poranek zobaczyłam w kuchni babcię mruczącą coś pod nosem. 
– Co się stało? – zapytałam i zauważyłam panią Zofię wychodzącą z naszej posesji.
– Na psa urok, musiała przyjść tu z samego rana, żeby oddać tortownicę, nie mogła poczekać paru godzin? – gderała niezadowolona babcia.  – Nie wiedziała że przyniesie pecha?
Bardzo się zdziwiłam, bo babcia lubiła panią Zofię i poprosiłam o wyjaśnienie. Usłyszałam, że jest taki przesąd: jeśli w Wigilię pierwsza osoba, którą się zobaczy będzie kobietą, przyniesie to pecha na cały następny rok. 
– To znaczy, że skoro ciebie zobaczyłam to też będę miała pecha? – spytałam zmartwiona. Babcia tylko coś mruknęła pod nosem i wygoniła mnie z kuchni.
Zły los dał o sobie znać, bo w wakacje złamałam rękę i nie pojechałam na obóz harcerski. Postanowiłam, że w następną Wigilię będę czatować na tatę lub brata i wtedy będę miała szczęście. Niestety, za rok w wigilijny poranek pierwszą osobą była mama, która weszła mnie obudzić. Pech się sprawdził, bo kilka miesięcy później dowiedziałam się, że chłopak który mi się podobał chodzi z inną dziewczyną. To musiała być ta wigilijna klątwa!
Kolejnego roku postanowiłam, że za wszelką cenę pierwszą osobą będzie mężczyzna. Postanowiłam obudzić się wcześniej niż wszyscy i posiedzieć pod łazienką na piętrze. gdzie była sypialnia rodziców. Tato wstawał najwcześniej i to jego powinnam spotkać jako pierwszego. Znów się nie udało, bo tego roku w jego firmie zrobili dzień wigilijny wolny od pracy i weszłam na ciocię, która przyjechała do nas na święta. Latem ukradli mi mój rower.
Kolejnego wigilijnego pecha zafundowała mi Mirka, moja najlepsza przyjaciółka z sąsiedztwa. Raniutko obudził mnie czyjś krzyk za oknem. Wyjrzałam i zobaczyłam Mirkę w krzakach trzymającą się za kostkę. Chciała zrobić mi niespodziankę i przykleić mi na szybę obrazek z Mikołajem. Mój pokój był na wysokim parterze, wdrapała się na gzyms ale stopa jej się ześlizgnęła i spadła. Skręciła kostkę. Potem okazało się, że zamykają nasza szkołę i przenieśli nas do innej, oddalonej o 12 kilometrów. Mirka bardzo się przejęła i obiecała, że stanie na głowie, aby pierwszą osobą jaką zobaczę za rok będzie mężczyzna. Trochę jej nie wyszło...
Rok później przed Wigilią zebrałam rodzinę w salonie i poprosiłam wszystkich mężczyzn, aby ten, który obudzi się pierwszy niech wejdzie do mojego pokoju. 
– To ma zapewnić mi powodzenie na cały rok, zdaję do liceum więc proszę potraktować to poważnie – poprosiłam.
Dziadek, tato i Bartek obiecali że zrobią mi pobudkę, choć uśmiechali się pod nosem kpiąco. Mój misterny plan odpędzenia pecha legł jednak w gruzach, bo znów narozrabiała Mirka. Było jeszcze ciemno, gdy się obudziłam słysząc jak ktoś się wdrapuje do mojego okna. Zima była bardzo łagodna, spałam przy uchylonym oknie. Usłyszałam jakieś stękanie za oknem, a potem zobaczyłam jak czyjaś ręka bardziej uchyla okno. Bardzo się bałam, ale zakradłam się do okna i złapałam rękę w nadgarstku krzycząc bardzo głośno. Myślałam że to złodziej. Niestety ręka należała do... Mirki. Trzymała w niej ludzika ulepionego z ciasta. 
– Zrobiłam go specjalnie dla ciebie, żebyś pierwsze co zobaczyła po przebudzeniu to facet – zachichotała moja przyjaciółka. Przyjrzałam się ludzikowi, niewątpliwie był mężczyzną, nie dało się ukryć...
Za moment wpadł do pokoju tata, zobaczył Mirkę za oknem, nakrzyczał na nas że budzimy cały dom a potem spojrzał na ciastowego ludzika. 
– A co jest? – wziął do ręki ludzika i spojrzał na to, co czyniło laleczkę mężczyzną. – Za młode jesteście na takie rzeczy!
Do mojego pokoju wpadła cała rodzina i zrobiła się taka awantura, jakiej dawno nie było. Pech wrócił pod koniec roku szkolnego. Myślałam że Mirka wybierze to samo liceum co ja, jednak w ostatniej chwili zmieniła zdanie i dostała się do szkoły plastycznej. Bardzo mi jej brakowało w nowej szkole. 
Kolejne lata były podobne: pierwszą osobą w wigilijny poranek była kobieta i zawsze coś mi nie wychodziło. 
Po maturze wyjechałam z domu na studia, moje życie bardzo się zmieniło i zapomniałam o wigilijnej wróżbie. Przynajmniej starałam się o niej nie myśleć, bo po co? Co prawda nauka szła mi nieźle, ale nie miałam szczęścia w miłości. Mirka też studiowała w Krakowie na uczelni plastycznej, ale od awantury o ludzika z ciasta unikałyśmy się w wigilijne poranki. 
Byłam już na ostatnim roku. Nauki nie było dużo, ale znalazłam pracę w klubie i w noc z 23 na 24 grudnia stałam za barem. Przez cały wieczór serwowałam drinki i rozmawiałam z przystojnym blondynem. Nawet się zastanawiałam czy dać mu numer mojego telefon, ale tuż przed zamknięciem klubu zniknął. Po pracy postanowiłam, że wrócę na stancję zdrzemnąć się trochę i w południe pojadę do domu. Nastawiłam budzik na 11.00. Zanim zadzwonił obudziło mnie walenie do drzwi. Spojrzałam przez wizjer i zdumiona zobaczyłam mojego adoratora z poprzedniej nocy w klubie. Zaczepiłam łańcuch i uchyliłam drzwi. Byłam sama, moje współlokatorki wcześniej rozjechały się do domu. 
– Nie jestem kobietą, prawda? – zadał dziwaczne pytanie. 
– Zwariowałeś? – spytałam ostro. – I skąd masz mój adres?
– Potwierdź tylko, że nie jestem kobietą i sobie pójdę – obiecał uśmiechając się.
– Nie będę sprawdzać – wydęłam wargi. – Ale jeśli tak bardzo ci na tym zależy, to potwierdzam, nie jesteś kobietą.
Nagle ze schodów usłyszałam znajomy głos. Krzyk był głośny i radosny. 
– Udało się, prawda? Udało się! – zza winkla wyskoczyła Mirka. – Tym razem pierwszą osobą, jaką zobaczyłaś w Wigilię po przebudzeniu był mężczyzna. Nie będziesz mieć pecha w tym roku! – moja niesforna przyjaciółka podskakiwała jak mała dziewczynka.
Roześmiałam się i zaprosiłam ich do środka. Mirka przestawiła mi Grześka, wypiliśmy kawę i pożegnałyśmy chłopaka, bo spieszyłyśmy się na autobus do domu. W drodze do naszego miasteczka Mirka wszystko mi wyjaśniła. Grzesiek zobaczył mnie kiedyś w klubie i bardzo mu się spodobałam. Studiował z Mirką na tej samej uczelni i wiedział że się przyjaźnimy. Spytał czy mogłaby nas sobie przedstawić. Moja przyjaciółka postanowiła upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: przedstawić nas sobie i spowodować odegnanie pecha. Przyznam, że udało się to jej znakomicie, bo pech sobie poszedł: ja i Grzesiek jesteśmy zaręczeni. 

Edyta z Małopolski

Twój horoskop

Baran
20.03-19.04
Byk
19.04-20.05
Bliźnięta
20.05-21.06
Rak
21.06-22.07
Lew
22.07-23.08
Panna
23.08-22.09
Waga
22.09-23.10
Skorpion
23.10-22.11
Strzelec
22.11-21.12
Koziorożec
21.12-20.01
Wodnik
20.01-18.02
Ryby
18.02-20.03

Ezoter na telefonie

Ezoter poleca artykuł

Fizyka zjawisk radiestezyjnych. Teoria i praktyka

Książka jest uwieńczeniem dwudziestoletnich badań Autora. Opisuje w niej wiele nowych zjawisk radiestezyjnych dotyczących aktywnych, często negatywnych, miejsc mocy i metody ich badania oraz budowę i działanie neutralizatorów. »


Najczęściej czytane

Najnowsze komentarze

Nasz ekspert

Prognoza na listopad 2017

Jowisz w Skorpionie, czyli seria skandali seksualnych, półkrzyż Urana, Plutona i Marsa, samospalenie Piotra Szczęsnego z Niepołomic - zapraszam do lektury prognozy na listopad 2017 Piotra Gibaszewskiego
więcej »